Twój koszyk

Do zapłaty: 0.00 Zamawiam
Strona główna CZYTELNIA

„Jedność z roślinami” – rozmowa z Joanną...

CZYTELNIA

Odkrywaj ciekawe miejsca, osoby, inicjatywy, receptury ziołowe i sposoby na dobrostan.

„Jedność z roślinami” – rozmowa z Joanną i Przemkiem, pierwszymi certyfikowanymi przewodnikami leśnych kąpieli

img-20200207-wa0000.jpg
89318154-511402979543115-3289399041212809216-n.jpg
119452225-699536113967945-6628996001132007492-.jpg
82008776-2670272566423370-528429153779712000-n.jpg
81781625-769021516914535-9001024255705481216-n.jpg
82288145-3288831674477410-2753038435752083456-.jpg

 

Zabierzemy Was do lasu. Przeczytajcie nasz wywiad i dowiedzcie się, jak można nazwać przesmykające się przez drzewa słońce, czym są fitoncydy i jaką rolę może pełnić las w naszym życiu. Joanna i Przemek są bowiem jdnymi z pierwszych w Polsce, certyfikowanymi trenerami shinrin-yoku, leśnych kąpieli, które udaje im się praktykować również w Warszawie. Czy to możliwe w tak dużym mieście? Jak właściwie doszło do zanurzenia się w leśnej przygodzie na tyle głęboko, by uczyć jej innych? Przekonajcie się, że ta piękna podróż przez leśne zakamarki i szelest liści, to coś więcej niż tylko powolny spacer w naturze. 

 

Mimo wciąż rosnącej świadomości społecznej wydaje mi się, że hasło „kąpiele leśne” wciąż może być dla niektórych czymś zupełnie nieznanym. Objaśnisz to pojęcie?

 

Joanna Waścińska: Kąpiel leśna, z japońskiego shinrin-yoku, to praktyka zanurzenia się w lesie wszystkimi zmysłami, wykąpanie ich w kojącej atmosferze lasu. Praktyka ta pochodzi z Japonii, gdzie stanowiła odpowiedź na przepracowujące się społeczeństwo pracy, borykające się z różnymi dolegliwościami natury fizycznej i psychicznej, m. in. karōshi, czyli śmierci z przepracowania. Według definicji Forest Therapy Institute, kąpiel leśna jest prozdrowotną, salutogeniczną (czyli kładącą nacisk na zachowanie zdrowia) i odbywającą się w naturze praktyką nakierunkowaną na zwiększenie dobrostanu, redukcję stresu i wejście w stan relaksacji.

 

Czyli to nie tak, że wystarczy po prostu wejść do lasu? Co składa się taką zieloną kąpiel?

 

Przemek Węgłowski: Zwykłe wejście do lasu jest super i działa na nas bardzo korzystnie, jednak metodologia leśnych kąpieli zakłada bardzo jasne ramy i czynności, które my, jako przewodnicy musimy uwzględnić, by zwykły spacer przerodził się w kąpiel. Od samego początku wykonujemy konkretne kroki pozwalające uczestnikom otworzyć się na doznanie lasu w maksymalny możliwy dla niego sposób. Zwykle zaczynamy od otwarcia zmysłów, spowalniamy. W dalszej części zapraszamy uczestników do pewnych działań mających na celu zespolenie się z lasem. Ważne jest to, że jest to praca bez wysiłku. My jako przewodnicy zachęcamy do udziału w proponowanych przez nas aktywnościach, jednak jest to totalnie nieobowiązkowe i nie ma ryzyka, że ktoś „zrobi coś źle”. Dla niektórych osób może być to lekkim szokiem, kiedy okazuje się, że ich praca z lasem nie będzie przez nikogo oceniana ani rozliczana. Daje to już na początku duże poczucie wolności i luzu, dzięki któremu otwieramy się na doznawanie lasu. Ważnym elementem jest tempo spaceru. Bardzo wolne, wręcz kontemplacyjne. Ja osobiście uwielbiam moment kąpieli, w którym mój umysł zwalnia tak, że wydaje się osiągać jedność z otaczającymi mnie drzewami, roślinami. Jest to coś co można trenować – z każdą odbytą kąpielą jest to coraz łatwiejsze i stan ten pojawia się coraz szybciej.

 

Słyszałam, że Ideologia kąpieli leśnych, czyli „shinrin-yoku”, stworzyła nawet specjalne nazewnictwo dla poszczególnych rodzajów światła obserwowanego w lesie, szmerów liści…

 

Asia: W języku japońskim jest wiele pięknych słów, które są nieprzetłumaczalne na inne języki. Można je określić dopiero dłuższym zdaniem, np. jak wspomniane przez Ciebie komorebi, oznaczające słońce przesączające się przez drzewa. Takie subtelności lasu wpływają pozytywnie na nasz układ przywspółczulny (parasympatyczny), który odpowiedzialny jest za odpoczynek i regenerację.

 

Jednak Ty, wraz z mężem, zdecydowaliście się jeszcze bardziej zanurzyć w temacie. Przyznam, że zrobienie kursu certyfikowanych przewodników kąpieli leśnych mocno mnie zaciekawiło. Skąd wziął się taki pomysł?

 

Asia: Od dziecka byłam blisko lasu, moi rodzice mieli dom otoczony z jednej strony lasem sosnowym, z drugiej brzozami, lipami i dzikimi śliwami. Wybrałam studia przyrodnicze w Krakowie, gdzie moja miłość do natury została pogłębiona o widzę o procesach zachodzących w przyrodzie. 3,5 roku temu przeprowadziłam się do Warszawy. Na początku pracowałam w firmie zajmującej się tematyką odnawialnych źródeł energii, później przeniosłam się do pracy w resorcie. Oba te stanowiska, chociaż w jakiś sposób związane z przyrodą, mocno mnie zmęczyły. 8 godzin za biurkiem nie jest dla mnie, szukałam też czegoś, co będzie miało dla mnie sens, co będzie mnie cieszyć, co nie zmusi mnie do siedzenia przed komputerem. W międzyczasie dużo podróżowałam, pod koniec zeszłego roku pomieszkiwałam w fińskiej części Laponii otoczona bajkowymi lasami i jeziorami, śniegiem i reniferami. Szukałam pomysłu na siebie, zagłębiałam się w siebie, słuchałam mojej Dzikiej Kobiety i dałam jej się prowadzić. W lutym, po powrocie zza koła podbiegunowego, zapisałam się na kurs przewodnika Kampinoskiego Parku Narodowego. Wtedy moje bycie w procesie zaczęło wybrzmiewać w konkretnych działaniach. Znowu mocno weszłam w las, gdzieś w internecie znalazłam stronę kursu FTI, zobaczyłam, że organizują kurs w Polsce, porozmawiałam o tym z narzeczonym i wspólnie zdecydowaliśmy się na zanurzenie (nomen omen) w naszej nowej, leśnej przygodzie.

 

Sam kurs organizowany jest przez Forest Therapy Institute. Opowiecie więcej o tej, no właśnie, organizacji? Jak to działa?

 

Asia: Forest Therapy Institute (FTI) założono w roku 2019 jako instytucje profit for purpose. Fundamentami instytucji jest m. in. wielokulturowa współpraca i pasja do dzielenia się miłością do natury oraz pracy w niej. W sierpniu tego roku uczestniczyliśmy w pierwszym w Polsce kursie na przewodników kąpieli leśnych, który odbywał się w Puszczy Białowieskiej, najlepiej zachowanym, wciąż częściowo pierwotnym lesie w Europie, którego mnogość gatunków grzybów, roślin i zwierząt świadczy o wielkiej bioróżnorodności. Sam kurs trwał 6 dni, podczas których zapoznawaliśmy się z teorią i praktyką metody kąpieli leśnych. Obecnie jesteśmy w trakcie trzymiesięcznych praktyk, w trakcie których prowadzimy nasze shinrin-yoku, pogłębiając wiedzę i szlifując warsztat przewodnicki. Kolejnym stopniem wtajemniczenia jest kurs na terapeutę leśnego (w którym też mamy zamiar brać udział po skończeniu praktyk na przewodników). O ile przewodnik bardziej skupia się na profilaktyce, o tyle terapeuta pracuje z osobami, które już zmagają się z zaburzeniami takimi jak lęki, depresje.

 

Kursy prowadzone przez FTI można odbyć w wielu państwach na świecie. Myślicie, że w Polsce jest zapotrzebowanie na takich nauczycieli? Z jakim odbiorem się spotykacie?

 

Asia: W sierpniowym kursie oprócz nas uczestniczyło jeszcze kilkanaście osób z całej Polski. Byliśmy z różnych branż, wspólnie dyskutowaliśmy o potrzebie powrotu do natury współczesnego człowieka. My, jako ludzie, wyszliśmy z lasu, dlatego wchodząc do niego zazwyczaj bardzo dobrze się czujemy. To nasz dom. Las tworzy wielki ekosystem złożony z przeróżnych organizmów, które są ze sobą w relacjach. Wchodząc do niego, stajemy się jego częścią, wchodzimy w relacje z roślinami,

zwierzętami, grzybami. Ekosystem lasu dba o swoich mieszkańców, korzystnie wpływając na ich rozwój. To nie magia, to czysta nauka. Każdy znajdzie coś dla siebie.

 

W takim razie co planujecie teraz robić? Poza tym, że niebawem planujecie ślub.

 

Przemek: Tak, jesteśmy teraz w trakcie takich podwójnych przygotowań – z jednej strony ślub na który niecierpliwie czekamy, z drugiej – praktyki kąpieli leśnych i rozkręcanie naszej działalności z tym związanej. Chcemy wszystko fajnie ogarnąć Tak żeby w listopadzie wystartować z ofertą i działać już na sto procent w tym temacie. Póki co wybieramy nazwę, oprawę graficzną i całą resztę większych lub mniejszych elementów. Zobaczymy też jaka będzie ta zima. Kąpiele można robić nawet w śniegu, ale podejrzewam, że dopiero wiosną zacznie się dziać najwięcej. Doszkalamy się, wymieniamy dużo uwag między sobą. Fajne jest to, że jesteśmy w tym razem i możemy na bieżąco dyskutować o różnych aspektach tej dziedziny. To naprawdę olbrzymie błogosławieństwo. Fakt bycia małżeństwem chcemy też wykorzystać w pracy z lasem, ale o tym wszystkim już niedługo się dowiecie! Być może będziemy jedynym małżeństwem na świecie, które profesjonalnie zajmuje się shinrin-yoku?

 

Na co dzień mieszkacie w Warszawie. Las, Warszawa, las, myślę nad tym i czy nie są to dwa równoległe bieguny?

 

Przemek: My akurat mamy to szczęście, że mieszkamy w zielonej części Warszawy, mamy las po drugiej stronie ulicy. Z innej strony mamy ciągłą styczność z energią dużego miasta, hałasem, korkami ulicznymi i całym tym „dobrodziejstwem inwentarza”. Jest to środowisko bardzo szkodliwe, wręcz „nieludzkie”, jednak nie da się ot tak przed tym uciec. Masa ludzi jest skazana na prace w zatłoczonym centrum miasta, ciągłe dojazdy, hałas, życie w biegu. To, co nam wydaje się normalne, z punktu widzenia naszych korzeni, naszej natury jest zamachem na nasze zdrowie i życie. I tak, zgadzam się z Tobą – miasto i las to dwa odległe bieguny, jeden nas unicestwia a drugi daje życie i energię. Mamy wielkie szczęście, że wokół naszego miasta znajdują się piękne miejsca, jak Puszcza Kampinoska, Las Kabacki, cudowna Puszcza Słupecka i wiele innych. Sama Warszawa ma też wiele zielonych miejsc, parków i skwerów. W nich także można przeprowadzić krótką sesję kąpieli leśnych (np. w przerwie lunchowej). Jednak największym skarbem są te wcześniej wspomniane przeze mnie miejsca. W weekendy są one prawdziwym azylem i odtrutką dla tysięcy Warszawiaków. To tam, nie będąc atakowanym przez bodźce miasta, można zanurzyć się w atmosferze lasu. Dodatkowo, gęsty las posiada szereg udokumentowanych naukowo właściwości zdrowotnych. Przykład pierwszy z brzegu – fitoncydy i monoterpeny, czyli związki wydzielane przez drzewa w celu ochrony ich przed szkodliwymi mikroorganizmami. Jak pokazują badania, wystarczą dwa dni spaceru leśnego, aby nasza odporność wzrosła na cały miesiąc!

 

No dobrze. Ale jak zacząć takie kąpiele? Myślę, że po naszym wywiadzie wiele osób może być zaciekawionych.

 

Asia: Kąpiele leśne można robić samemu, o każdej porze roku, w każdym lesie, a nawet parku czy ogrodzie. Wystarczy pójść do lasu, najlepiej na 2-3 godziny (standardowa kąpiel trwa ok. 2,5 godz.), wyciszyć telefon i wrzucić go głęboko do plecaka. Pozwól sobie po prostu, by las Cię poprowadził. Dobrze jest głęboko pooddychać, zamknąć oczy, otworzyć się na zmysł słuchu, dotyku i węchu, a nawet smaku. Spróbować usłyszeć najdalszy dźwięk, a potem ten najbliższy. Może gdzieś nieopodal słychać szum mrowiska? Podotykaj korę drzew, weź w dłonie opadłe liście i patyki, wchłoń ich zapach.

Teraz czas, by przyłożyć policzek do mchu, spić rosę z liści drzew. Być w lesie w tzw. bezwysiłkowej uważności, nie wyznaczać sobie celów, nie trzymać się ostrych ram, być dla siebie łagodnym. Można wolno spacerować (polecam spacer boso!), można usiąść albo się położyć, podążać za ciałem i tym, gdzie ono nas prowadzi. Fajnie jest na samym początku wyjść na shinrin-yoku z przewodnikiem, który pomoże wejść w atmosferę lasu, pokaże metody. Należy pamiętać jednak, że przewodnikiem i terapeutą jest jednak sam las, ludzki przewodnik jedynie otwiera drzwi do doświadczenia.

 

Zdjęcia: Materiały własne Asi i Przemka

 

Rozmawiała: Malika Ledeman

 

 

 

16-09-2020 0 1895 odsłon

POZNAJ INSPIRUJĄCE OSOBY

Anna Ras Menet

Anna Ras Menet

OPIEKUNKA WRAŻLIWOŚCI
Joanna Waścińska

Joanna Waścińska

LEŚNE KĄPIELE
Ola i Aga

Ola i Aga

PROJEKT SELFLOVE

Polecane produkty

Otrzymuj informacje o najnowszych produktach, wydarzeniach dla kobiet i artykułach na platformie.