Twój koszyk

Do zapłaty: 0.00 Zamawiam
Strona główna CZYTELNIA OSOBY

SISTERHOOD AND SUN: „Żyjemy w społeczeństwie...

SISTERHOOD AND SUN: „Żyjemy w społeczeństwie etosu pracy”

czarne-siostry-1.jpg
mg-0548-2.jpg
dsc0382.jpg
img-8311.jpeg
mac02189-edit.JPG
mac07266-1.jpg
mac09426.jpg

 

Człowiek, nie kobieta czy mężczyzna, a po prostu… człowiek. Poznajcie Sisterhood and sun, które podróżując po Islandii postanowiły dzielić się z innymi swoją energią i relacją z naturą. Swoim działaniem pokazują, że nie warto żyć wyłącznie „po coś” – należy odnaleźć spokój w sobie i docenić fakt, że nicnierobienie jest tak samo ważne, jak aktywnie działanie.

 

Wiele mówicie o samostanowieniu. Czym jest samostenowienie o swoim ciele. 

Samostanowienie jest dla nas jednym z podstawowych praw jednostki, niezależnie od płci z jaką się identyfikujemy. Dla nas samostanowienie jest po prostu człowieczym prawem do wolności bycia sobą – wolności swoich wyborów, decydowania o swoim życiu osobistym, seksualnym. Wolność człowieka (celowo używamy słowa człowieka, bo nieustające podziały na kobiet – mężczyzn, homo – hetero etc. są dla nas na jakimś poziomie męczące) powinna być wartością prawnie chronioną.


Wy, jako duet, chcecie pomóc kobietom w budowaniu ich siły. Jestem ciekawa skąd w ogóle pomysł na Was. Na SisterHood. Wzięłyście się z księżyca? 

Wszystko zaczęło się w Islandii, czyli prawie na Księżycu. Nasz profil na Instagramie pojawił się dość naturalnie, kiedy mieszkałyśmy razem w Islandii, w 2018/2019 roku. Partner Wioli jest fotografem, zaczęliśmy podróżować razem po wyspie, eksplorować ją i pokazywać na zdjęciach naszą relację z naturą w tym miejscu, a także naszą relację ze sobą. Zaczęłyśmy się dzielić tym, co było dla nas żywe w danym momencie i spotkało się to z pozytywnym odzewem. Odbiorcy zaczęli w tych historiach odnajdywać kawałki siebie, a towarzysząca temu siostrzeńska energia, zaczęła karmić innych. Z czasem poszłyśmy krok dalej – zorganizowałyśmy kobiecy wyjazd w góry, a teraz ja sukcesywnie prowadzę kręgi i warsztaty dla kobiet. A tak naprawdę, naprawdę wszystko zaczęło się od naszej relacji i chęci dawania wsparcia, czułej energii i prawdy dalej w świat.

Wspaniale to słyszeć, jako że sama również zajmuję się kręgami kobiet. To są jednak te wyjątkowe momenty, a ciekawi mnie jak żyjecie na co dzień? 

Całkiem zwyczajnie. Wiola w tej chwili dedykuje swój czas i uważność roli mamy, którą została 2 miesiące temu. A ja poświęcam czas rozwojowi marki – po powrocie z Islandii zdecydowałam się ruszyć z kręgami i warsztatami w moich rodzinnych Katowicach. Tutaj też rozpoczęłam studia Psychoterapii Gestalt. Mamy swoje rytuały, którym poświęcamy uwagę każdego dnia – dużo tańczymy, spędzamy czas z mamą i przyjaciółmi, gotujemy. I nieziemsko tęsknimy za podróżami, które były wielkim kawałkiem naszego życia jeszcze do niedawna. Na co dzień mieszkamy w mieście, ale dbamy o regularny kontakt z naturą.

Mam wrażenie, że w dzisiejszym świecie wszystko jest „po coś”. Jak nauczyć się robić coś prawdziwie dla siebie? 

 

To wszystko po "coś" niezwykle nas ostatnio irytuje. Żyjemy w kulturze działania, w której ciągły, intencjonalny rozwój jest absolutnie gloryfikowany. Jeśli odpoczywamy, to tylko po to, żeby się zregenerować i mieć siły, aby efektywnie działać dalej. Rzadko kiedy spędzamy czas tak ot, po prostu, zazwyczaj go na "coś" właśnie przeznaczamy. A gdyby to puścić w cholerę i w końcu docenić, że bezruch jest tak samo ważny, jak ruch? Że przyjemność, odpoczynek i po prostu bycie ze sobą, niesie za sobą bezcenną wartość. Czujemy, że nasza kultura bardzo stygmatyzuje obszar przyjemności i zwykłego nicnierobienia, wciąż wpajając nam etos pracy, a najlepiej ciężkiej. Czas docenić, że czas, który możemy podarować sobie, nie tylko na rozwijanie naszych pasji, ale zwykłe gapienie się w chmury jest tak samo ważny, jak moment, w którym np.: realnie zarabiamy pieniądze albo chodzimy na kursy samorozwoju.

 

Nie mamy wtedy problemu z… no właśnie, przebywaniem ze sobą? Tak trudno wytrwać nam w dziś ciszy, czystej intencji, byciu tu i teraz. 

 

Czy jest tak dlatego, że boimy się być sami ze sobą? Bycie tu i teraz jest jedną z największych lekcji, jakie mamy do odrobienia, żyjąc w kulturze zachodu. Nieustannie planujemy, realizujemy wizje, projekty, jesteśmy zalani informacjami, newsami i fake newsami. Moment, w którym odstawimy to wszystko na bok i zanurzymy się w ciszy, jest momentem, w którym słyszymy swoją prawdę. A ta prawda, nie zawsze jest dla nas komfortowa. Dlatego wolimy ją zagłuszyć na wszystkie możliwe sposoby, bo wydaje nam się, że nie zniesiemy tego, co usłyszmy. 

Jednak wydaje mi się, że cisza może budzić w nas różne, czasem skrajne emocje. Złość? Smutek? Jakie uczucia budzi w naszym ciele medytacja? 

Dokładnie tak, jak powiedziałaś: różne. Jako ludzie jesteśmy w procesie nieustającej zmiany i w przepływie, co oznacza, że do medytacji również wnosimy te różne jakości. Kiedy siadamy do medytacji – jest tak, że sporo może się dziać w naszym polu energetycznym. I to medytacja może ukoić nasz niepokój, wyciszyć stres, ale także pokazać, które części nas wołają o większą czułość i ukochanie. Mogą pojawić się łzy, napięcie w ciele, drganie. Ja (Karo) praktykuję często też medytacje prowadzone, których celem jest uwalnianie blokad - tego rodzaju medytacja, jest często dynamicznym procesem i aktywuje w ciele różne odpowiedzi. Każdy z nas, może reagować inaczej, ze względu na swój kontekst i to, co wnosi w danej chwili. 

Wiele osób pyta mnie „jak zacząć”. A więc… jak? 

 

Podarować sobie 10 minut uważności w ciszy codziennie, bez warunkowania i oczekiwań. Po prostu.


Myślicie, że istnieją inne sposoby na wyrażenie swoich pragnień, potrzeb, a nawet złości niż bunt i protesty? Jestem ciekawa jak to się ma w kontekście ostatnich wydarzeń, ale i budowania wokół siebie świata pełnego harmonii. Trochę jak słońce po burzy? 

Istnieje ogrom sposobów na wyrażanie swoich opinii, pragnień, a także uczucia złości. Uważamy, że każdy powinien postępować w zgodzie ze sobą, w trosce o siebie i swoje zasoby. Mamy tutaj również na myśli, że wyrażanie złości powinno być stosunkowo adekwatne do poziomu jej odczuwania, oczywiście w bezpieczny dla nas sposób. Dla nas protesty, są ogromnie ważnym punktem w linearnej mapie ostatnich zdarzeń i czasami jest tak, że budowanie harmonii wymaga stanięcia bardzo wyraźnie w swojej złości, wyznaczeniu granic i obronie wolności. W naszym poczuciu, nie zaburza to budowania świata pełnego harmonii, lecz wypycha wahadło w drugą stronę tak, aby mogło znaleźć swoją równowagę.

 

Latami, szczególnie my kobiety, byłyśmy uczone, że złość jest be i szkodzi piękności – kres tego czasu właśnie nastaje i to kolektywnie, z wielkim hukiem, co nie zmienia faktu, że potrzebne jest też zaplanowanie sukcesywnego dalszego działania w innych energiach. Mamy zaufanie do tego procesu.

 

 

Rozmawiała: Malika Ledeman

Sisterhoodandsun możecie śledzić np. na ich koncie Instagram: KLIKNIJ TUTAJ

 

 

 

 

 

 

05-01-2021 0 412 odsłon

Polecane produkty

Otrzymuj informacje o najnowszych produktach, wydarzeniach dla kobiet i artykułach na platformie.